Media były, są i będą (?) „łupem politycznym”

W ostatnich dniach jesteśmy świadkami gorącej dyskusji, która ogniskuje się wokół zmian w mediach publicznych. Nowym Prezesem TVP został Jacek Kurski - były polityk PiS i Solidarnej Polski. Polityk ten uznawany jest za jednego z najbardziej barwnych i wyrazistych postaci na polskiej scenie politycznej, który potrafił w sposób bezpardonowy realizować określone cele polityczne.

W tym miejscu można rozpocząć analizę tego, czy partia rządząca dokonała “skoku” na media publiczne czy nie. Bez wątpienia zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy takiej tezy posiadają racjonalne argumenty. Jednakże to nie jest obiekt niniejszych rozważań.


Krzysztof Ziemiec, dziennikarz TVP Info, w ostatnim odcinku programy “Woronicza 17” (wyemitowanego 10.01.2016r.), stwierdził, że media publiczne stają się dla każdej z partii wygrywającej wybory swoistym “łupem politycznym”, a więc wartością, którą należy obdarzyć szczególną opieką. Wspomniał również, że w 2011 roku obawiał się o własne stanowisko.

Tak właśnie jest - media z czasem stają się elementem, na który politycy i wszelkie lobby polityczne, chcą mieć wpływ. Często można się spotkać z kolokwialnym stwierdzeniem: “Kto ma media, ten ma władzę”. Żadna partia nie potrafi zaakceptować krytyki jej pomysłów, idei etc., dlatego dąży się do jak największej neutralizacji “strat” wizerunkowych. Również jedna z definicji polityki mówi, iż jest to dążenie do zdobycia i utrzymania władzy, przy zastosowaniu wszystkich dostępnych środków oddziaływania. Media są jednym z nich.

Przedstawiony link prezentuje krótką historię “czystek”, jakie miały miejsce w poszczególnych okresach działania mediów publicznych:

Jak można zauważyć głównym działaniem, prowadzącym do zmian w mediach publicznych, są zmiany kadr, a dokładnie obsady stanowisk dziennikarskich. Również w przypadku prezesury Jacka Kurskiego rozpoczęły się “czystki”. Z TVP definitywnie odchodzi Piotr Kraśko. Karolina Lewicka (nieoficjalnie) złożyła wymówienie, Diana Rudnik została odsunięta od zespołu prowadzącego “Wiadomości”. Chyba najgłośniejszym rozstaniem z TVP będzie odejście Tomasza Lisa, który w moim przekonaniu doprowadzi do powstania nowego - alternatywnego dla władzy - kanału informacyjnego (a’la TV Republika”).
Info.

Bez wątpienia to nie wszystkie zmiany. Pojawią się zapewne nowe twarze, będą spektakularne powroty, wielkie “transfery”. Kolejnym elementem jest zapraszanie do poszczególnych programów komentatorów, którzy byli pomijani w ostatnich miesiącach, czy latach (przykład Cezarego Gmyza z “Do rzeczy”, który już występował w TVP Info). Zapewne część dotychczasowych komentatorów (w tym naukowców) przestanie być zapraszana do skomentowania wydarzeń. Są to elementy, które mają przede wszystkim doprowadzić do jak największej neutralizacji przekazu. Bez wątpienia nie są to standardy BBC, na które tak chętnie powołują się wszystkie osoby zajmujące się kwestiami mediów.

Temat zmian w mediach i szerzej - kształtu mediów, jest aspektem, który czeka na rzetelną i merytoryczną debatę wszystkich uczestników sceny politycznej (środowiska dziennikarskiego, eksperckiego, polityków, jak i samych odbiorców). Jednakże trudno będzie o taką dyskusję. Polska kultura polityczna nie jest rozwinięta do takiego stopnia, aby wznieść się ponad podziały polityczne i stworzyć regulacje prawne, które rzeczywiście odpolitycznią media publiczne. Aby przestały być “łupem politycznym”, na rzecz “dobra wspólnego”.

Niniejsze przemyślenia nie są pochwałą obecnych działań większości sejmowej (w moich przekonaniu zbyt “inwazyjnych”), ale próba nakreślenia i wskazania realiów, które niejako “usprawiedliwiają” władzę. Pamiętajmy, że sama Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji - instytucja zapisana w Konstytucji RP, jest uzależniona od polityków (m.in. Sejm i Prezydent wybierają członków KRRiT,a także przyjmują sprawozdania z jej działania). Każda władza prędzej, czy później “bierze się” za media publiczne. W tym kontekście ważniejszy jest moment i styl zmian, które następują w mediach. Dlatego zgadzam się z dr Anna Materską-Sosnowską z UW, która zwróciła uwagę na brak poszanowania reguł prawnych, związanych z funkcjonowaniem i zmianami w mediach.

Warto prześledzić zmiany jakie dokonywały się w czasie rządów PO-PSL. Była to swoista gra w szachy pomiędzy Parlamentem, a ówczesnym Prezydentem Lechem Kaczyńskim, który pomimo negatywnej oceny sprawozdania KRRiT przez Sejm i Senat, nie przyjmował tej decyzji, która skutkowałaby rozwiązaniem rady. Wtedy jednym z argumentów Prezydenta była obrona przed przejęciem mediów publicznych przez partię rządzącą (czego poniekąd dzisiaj jesteśmy świadkami). Sytuacja zmieniła się w momencie, kiedy Prezydentem został Bronisław Komorowski. W 2010 roku nie przyjął sprawozdania KRRiT i nastąpiło jej rozwiązanie (członkami rady były osoby związane z PiS):
Koniec KRRiT - Bronisław Komorowski potwierdzi jej rozwiązanie
Komorowski zapowiada odrzucenie sprawozdania KRRiT

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...